poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Historia bólu: Prolog

TO OPOWIADANIE POJAWIŁO SIĘ KIEDYŚ NA JEDNYM Z MOICH BLOGÓW. ŻEBY NIE BYŁO NIEPOROZUMIEŃ :D
-----------------------------------------------------------

***
7 lat przed wydarzeniami z fabuły
 
- Musicie jechać? - spytała rudowłosa dziewczynka. Ubrana była w zieloną sukienkę i białe buciki. Włosy spięte miała w kucyk.
- Tak, kochanie. Brat się tobą zajmie. - Powiedziała do dziewczynki, po czym mocno ją przytuliła. Inoka, bo tak było na imię rodzicielce Asuny, miała na sobie czarny golf i getry tego samego koloru. Jej brązowe włosy sięgające do ramion były rozpuszczone. Na rękach miała skórzane rękawiczki. - Musimy zająć się pewną sprawą.
- Dobrze. - powiedziawszy to wyrwała się z ramion mamy i pobiegła w stronę drugiego rodzica. Mężczyzna był ubrany podobne jak jego żona, tyle, iż zamiast getrów miał na sobie dosyć obcisłe spodnie dresowe. Gdy dziewczynka podbiegła ojciec ją podniósł i zakręcił się w koło. Bardzo lubił jej śmiech.
- Miko, musimy już iść. - powiedziała Inoka zakładając adidasy.
- Już idę. - powiedział do żony i zwrócił się z powrotem do córki. - Masz być grzeczna. - Podniósł się i ruszył w stronę przedpokoju. Ubrał buty i wyszedł przez drzwi z dwoma tajemniczymi walizkami. Dziewczynka pobiegła za rodzicami, ale zanim wybiegła przez drzwi ktoś złapał ją w pasie i zatrzymał.
- Nie biegnij tam. Rodzice się wściekną, a poza tym mogłabyś wpaść pod samochód. - Powiedział chłopak i przytulił siostrę.
- Ale Rin... - Nie dokończyła, bo brat zakrył jej usta palcem.
- Nie ma ale. Możesz stanąć w drzwiach i im pomachać, dobrze?
- Dobrze. - Powiedziała zrezygnowana dziewczynka i przestała się wyrywać. Chłopak posłusznie ją puścił i wstał.
- Tato, mamo wracajcie szybko! - krzyczała Asuna za odjeżdżającym czerwonym samochodem dopóki nie zniknął jej z oczu. Wybiegła jeszcze na altankę, by sprawdzić, czy rodzice nic nie zostawili. Na ziemi leżał naszyjnik należący do jej mamy. Podniosła go i poszła do domu.

***

- Musimy załatwić pewną sprawę? - Spytał z oburzeniem mężczyzna.
- A co Miko? Miałam jej może powiedzieć, że tatuś i mamusia idą zabić pewnego człowieka na zlecenie? To dziecko ma dopiero dziewięć lat!
- Rin był tylko kilka lat starszy od niej gdy się dowiedział.
- I później mieliśmy niemałe problemy, nie pamiętasz? - spytała Inoka.
- No tak, też prawda. - Powiedział Miko odwracając głowę, aby pocałować żonę.
   Patrząca wcześniej na męża Inoka odwróciła głowę w kierunku jazdy.
- Miko, uważaj! - Wrzasnęła, ale było już za późno - mąż nie zdążył zahamować i wjechał prosto w wyjeżdżającą właśnie z bocznej ulicy ciężarówkę. Oboje zginęli.
   Po chwili na miejsce przyjechało zawiadomione pogotowie i policja. Przeszukała ona zmasakrowany samochód, podczas, gdy ratownicy wyjmowali ciała.
- Nie żyją. - powiedział jeden z nich.
- Szkoda. - powiedziała pani policjant otwierając czarną walizeczkę. - Bo właśnie złapaliśmy płatnych morderców. - w walizce zauważyła zdjęcie całej rodziny. Na odwrocie widniał numer telefonu. - Chciałam złapać ich żywych. Mieli córkę i syna. Zawiadom ich. - poleciła koledze po fachu.

***

  Nie minęły dwie godziny odkąd ich rodzice wyjechali. Zadzwonił telefon.
- Halo? - Powiedział Rin.
- Dodzwoniłam się do mieszkania państwa Koyuga? - spytał kobiecy głos.
- Tak, a kto mówi?
- Dzwonimy z policji. Mamy złą wiadomość. Pan Miko i Pani Inoka zginęli w wypadku. Czy mógłby Pan przyjechać do szpitala na ulicy Różowego Koguta? - spytała policjantka, ale odpowiedziała jej tylko cisza.
  Rin był wstrząśnięty. Ich rodzice nie żyją. Przecież to nie możliwe. To nie mogło się stać. To nie może być prawda. Do oczu zaczęły napływać mu łzy. Czuł jakby całe życie się mu zawaliło. Wiedział czym zajmują się jego rodzice, ale czy to możliwe, że zostali... Zamordowani? Nie, to niemożliwe.
- Bracie, kto dzwoni? - spytał nagle zaciekawiony piskliwy głosik.
- Nikt taki, Asuna. - odparł.
- Halo? - odezwał się głos w słuchawce.
- A... Przepraszam. Tak zaraz będę. - powiedział roztrzęsiony chłopak i się rozłączył. Potem wybuchł płaczem.
- Co się stało? - spytała dziewczynka.
- Musimy jechać do szpitala. - odpowiedział jej przez łzy.
  Wstał i doprowadził się do porządku. Pięć minut później stał już przy samochodzie razem z siostrą.
- Wsiadaj do tyłu. - polecił jej. Dziewczynka posłusznie wykonała polecenie.
   Jechali w kierunku szpitala, a mała Asuna ciągle zadawała bratu pytania. W końcu Rin nie wytrzymał i powiedział jej prawdę.
- Niemożliwe, kłamiesz. Na pewno kłamiesz. - krzyczała przez łzy Asuna po tym, jak dowiedziała się o śmierci rodziców. - Chcesz mnie nastraszyć! - dziewczynka była załamana. Zaczęła szlochać, krzyczeć.
- Zamkniesz się w końcu!? - krzyknął rozdrażniony brat. Asuna się wystraszyła i schowała głowę między kolana. - Przepraszam. - powiedział Rin smutnym głosem, gdy spostrzegł, że przestraszył siostrę. - Mi też jest ciężko.
   Stali już przed szpitalem
- Wysiadamy. - powiedział chłopak. Dziewczynka jednak nie chciała tego zrobić. Płakała i płakała. Nic sobie nie robiła z próśb brata, aż w końcu Rin postanowił wyjąć ją z tego samochodu siłą. Wziął dziewczynę na ręce i wszedł do szpitala. Podszedł do recepcji.
- Przywieziono tu zwłoki? - spytał Rin, a łzy ciekły mu po policzkach.
- Jesteście z rodziny? - spytała zaniepokojona recepcjonistka widząc płaczącą dziewczynkę.
- To byli, a może są, nasi rodzice.
- Proszę tędy, a później w lewo. - pokazała recepcjonistka - Sala na końcu to kostnica. I proszę to podpisać. - Pani podała Rinowi plik kartek do podpisu. Zrobił to i po chwili szedł już w stronę kostnicy.
   Stanął przed drzwiami i zapukał. Otwarły się, a w progu pojawiła się kobieta.
- Proszę? - spytała.
- My chcielibyśmy zobaczyć przywiezione dziś zwłoki. Możemy?
- Rodzina? - powiedziała smutnym głosem pani patolog.
- Tak.
   Kobieta wpuściła ich do środka i zamknęła drzwi. Pomieszczenie było ciemne, pełne lodówek na zwłoki. Na środku stały stoły do sekcji. Kobieta podeszła do zamrażarek pokazała ciała.
- Co było powodem śmierci? - zapytał chłopak, z trudem powstrzymując łzy.
- Wypadek. A to było w aucie. Wiedział pan? - zapytała pokazując na pistolet i skórzaną walizkę.
   Odpowiedział jej jedynie szloch dziewięciolatki.
- To chyba nieodpowiedni czas na takie pytania. Zostawię was samych. - powiedziała i wyszła.
   Byli sami (nie sami, wokoło było pełno trupów - dop. a.). Rin w końcu mógł pozwolić, aby powstrzymywane do tej pory łzy bezwiednie spłynęły po jego policzkach.

***

niedziela, 12 kwietnia 2015

***

Dzisiaj przedstawiam wam jeden z moich wierszy. Mam nadzieję, że się spodoba.


"Podnoszę srebrne narzędzie.
Do skóry przykładam krawędzie
Zagłębiam i ciągnę - rany są głębsze.
Cieknąca z nich krew robi się cieplejsza. 
Kolejne cięcia dają mi ukojenie.
Po tym, jak każdy dzień przynosi cierpienie. 
Matka znów pije, ojciec się wścieka.
Znowu czuje się jak wrak z człowieka.
Czy ktoś mi pomoże, wysłucha me modły.
Wiem, że każdy dzień beze mnie byłby dobry.
Zniknę że świata - nikt nie zauważy.
Na niczyim życiu to nie zaważy.
Stanę się aniołem ubranym w czerń.
Na zawsze zniknę z waszych serc.
Przejdę na drugą stronę lustra.
Ty przetrzesz ręką moje martwe usta.
Przyglądać się będę temu z bram nieba.
Sprawdzę, czy będzie ci czegoś potrzeba.
Słuchać będę przekleństw na mą osobę.
Widzieć będę twą udawaną tęsknotę. 
I stworzę twoją biografię, kronikę.
O twym życiu beze mnie stworzę historyjkę."



~Minoshi Suzume

piątek, 10 kwietnia 2015

Zaczynamy!

Cześć. Witam Was na moim blogu.
Jestem Minoshi Suzume, zwana też pieszczotliwie "Miki". Na tym blogu będę dzielić się z wami moją twórczością - od opowiadań po wiersze. Znaleźć możecie mnie tez TU.
A może teraz opowiem coś o sobie.
Jestem nastolatką mającą (zbyt)bujną wyobraźnię. Lubię tworzyć niestworzone historie.
Jestem typem samotnika. Uwielbiam słuchać metalu i j-rocka i to właśnie przy tej muzyce tworzę.
Hmm, co jeszcze mogę powiedzieć. Jestem gotką, nie mam wielu przyjaciół. I to chyba tyle. Więcej będziecie mogli dowiedzieć się w zakładce "Autorka", która niedługo powstanie.

Pierwszy post będziecie mogli przeczytać już jutro. Zapraszam.